Kiedy wisiałam z klifu nad wodą,
a moje życie utrzymywało się na gałęzi, której kurczowo się trzymałam -
wszystko wydało mi się piękniejsze.
Gałąź podtrzymująca mnie przy życiu mocna i trwała.
Czułam jej szorstką powierzchnie pod zmęczonymi opuszkami palców.
Powietrze wydało się czystsze,
jego zapach stał się najpiękniejszym zapachem życia a powiew chłodny i przyjemny.
Klif nade mną był wysoki i majestatyczny -
odległość między jego wierzchem a wodą była dla mnie niepojęta.
Zaś woda oceanu lśniąca pode mną stała się uwodząca i tajemnicza -
źródło jak i kres cyklu obracającego się wokół niej.
Kolor miała wyrazisty i tak piękny,
że przez chwilę ucieszyłam się, że to tak właśnie przyjdzie mi zginąć -
zgubić się w jej pięknej, magicznej aurze na zawsze.
Świat wydawał mi się piękniejszy na kilka minut przed śmiercią.
Showing posts with label wawavatarasta. Show all posts
Showing posts with label wawavatarasta. Show all posts
Sunday, December 18, 2016
Sunday, November 20, 2016
Szaleńcy
Bo dla mnie prawdziwymi ludźmi są szaleńcy ogarnięci szałem życia, szałem rozmowy, chęcią zbawienia, pragnący wszystkiego naraz. Ci, co nigdy nie ziewają, nie plotą banałów ale płoną, płoną, PŁONĄ!
Kto jest ze mną?
Za kolejne szaleństwo Weroniki: dzisiaj wysłałam aplikacje na letni kurs scenariopisarstwa w Nowym Jorku.
Trzymajcie kciuki!
Kto jest ze mną?
Za kolejne szaleństwo Weroniki: dzisiaj wysłałam aplikacje na letni kurs scenariopisarstwa w Nowym Jorku.
Trzymajcie kciuki!
Thursday, October 13, 2016
Dla Heleny
Śmierci, dayże mi odpocznienie;
Ty, coś wydarła mi mą miłą,
Ieszcze cię to nie nasyciło?,
Ieszcześ na moje chciwa mdlenie?
Wnet dech twóy z świata mnie wyżenie,
Lecz cóż ci życie iey wadziło,
Weź mnie, mnie zaday cierpienie,
A ią oddaj, przywróć ią na ziemyę.
Śmierci?
Ty, coś wydarła mi mą miłą,
Ieszcze cię to nie nasyciło?,
Ieszcześ na moje chciwa mdlenie?
Wnet dech twóy z świata mnie wyżenie,
Lecz cóż ci życie iey wadziło,
(Franciszek Villon)
Cóż w niey tego złego było?Weź mnie, mnie zaday cierpienie,
A ią oddaj, przywróć ią na ziemyę.
Śmierci?
(W.B.)
Tuesday, January 12, 2016
Wiersz biały
Tak jak obiecałam: wiersz zainspirowany lekcjami o środkach stylistycznych w poezji. Zamysł był taki żeby użyć jak najwięcej metafor, symboli, powtórzeń, porównań, oksymoronów, itp... Mam nadzieję że się wam spodoba! Komentujcie swoje interpretacje :)
Wiersz biały
Wiersz biały
jak śnieg o styczniowym poranku.
Jak chmury na czystym niebie
wśród nich ptaki - też białe
co sączą lekkość z północnych gwiazd.
Wiersz biały
jak perły o wysokim połysku.
Jak biała wydaje się twoja skóra
na tle winnego swetra
i czerni błyszczących oczu.
Wiersz biały
dla ciebie go wyskrobie,
dla ciebie najmilsza,
dla ciebie gdzieś tam w świecie.
Powirujmy jeszcze chwilę
na surrealnym parkiecie.
Tobie przesyłam
Pozdrowienia z białej sali.
Wiersz biały
Wiersz biały
jak śnieg o styczniowym poranku.
Jak chmury na czystym niebie
wśród nich ptaki - też białe
co sączą lekkość z północnych gwiazd.
Wiersz biały
jak perły o wysokim połysku.
Jak biała wydaje się twoja skóra
na tle winnego swetra
i czerni błyszczących oczu.
Wiersz biały
dla ciebie go wyskrobie,
dla ciebie najmilsza,
dla ciebie gdzieś tam w świecie.
Powirujmy jeszcze chwilę
na surrealnym parkiecie.
Tobie przesyłam
Pozdrowienia z białej sali.
Wednesday, October 28, 2015
Avatar
Witaj internecie,
Dużo sie ostatnio zastanawiałam nad podróżami: nad ich rodzajami, celami, i w ogóle nad całą ideą toposu podróży. Pisze momentalnie prace o Odysie i Hobbicie więc sporo tez na ten temat czytałam (tak przy okazji jakby ktoś miał jakieś pomysły co do mojej pracy, przemyślenia, opinie na ten temat proszę pisać!!!).
Chciałam przyjrzeć sie bliżej niespotykanej uniwersalności pewnej absolutnie genialnej... Kreskówki. Tak, wiem, hahaha co ona wygaduje? Kreskówki? Jak kreskówka może nawiązywać do archetypów takich jak Odys, czy literaturze tak wielkiej jak ta Tolkiena (Hobbit czy Wladca Pierścienia)? Otóż może! Szczerze sama sie dziwie, ale moja niezawodząca znajomość wszystkich odcinków i historii każdego z bohaterów, przeciwstawiona z wieloletnim uczęszczaniem na lekcje Pani Agnieszki to potwierdzają! Kreskówka o której mowa to Avatar Legenda Aanga (jak ktoś niezna to POLECAM JEST GENIALNA!)
Pisze właśnie o Odyseuszu wiec weźmy jego przykład: załóżmy, że wędrówka Odysa wpasowywuje sie (bo tak w większości jest) w schemat dom +, świat -. Zatem mieści sie tu tułaczka, wygnanie, przymusowa ucieczka, a nade wszystko wola powrotu do opuszczonego w konieczności domu. Chęć powrotu do dawnej rzeczywistości stanowi tu podstawowy cel. Spójrzmy teraz głębiej w postać Księcia Zuko z pierwszych dwóch ksiąg cyklu o Avatarze. On, podobnie do Odyseusza, także jest ofiarą swojego fatum, podczas wojny zostaje wygnany z ojczystego Narodu Ognia przez okrutnego Ojca za przerwanie generałowi narodu podczas ważnej narady wojennej. Warunkiem wygnania i jedynym sposobem na odzyskanie utraconego honoru jest zabicie nowego Avatara. Tak zaczyna sie kilkuletnia tułaczka oraz walka o utracony honor księcia, który za wszelka cenę pragnie powrotu do ojczyzny.
Dużo sie ostatnio zastanawiałam nad podróżami: nad ich rodzajami, celami, i w ogóle nad całą ideą toposu podróży. Pisze momentalnie prace o Odysie i Hobbicie więc sporo tez na ten temat czytałam (tak przy okazji jakby ktoś miał jakieś pomysły co do mojej pracy, przemyślenia, opinie na ten temat proszę pisać!!!).
Chciałam przyjrzeć sie bliżej niespotykanej uniwersalności pewnej absolutnie genialnej... Kreskówki. Tak, wiem, hahaha co ona wygaduje? Kreskówki? Jak kreskówka może nawiązywać do archetypów takich jak Odys, czy literaturze tak wielkiej jak ta Tolkiena (Hobbit czy Wladca Pierścienia)? Otóż może! Szczerze sama sie dziwie, ale moja niezawodząca znajomość wszystkich odcinków i historii każdego z bohaterów, przeciwstawiona z wieloletnim uczęszczaniem na lekcje Pani Agnieszki to potwierdzają! Kreskówka o której mowa to Avatar Legenda Aanga (jak ktoś niezna to POLECAM JEST GENIALNA!)
Pisze właśnie o Odyseuszu wiec weźmy jego przykład: załóżmy, że wędrówka Odysa wpasowywuje sie (bo tak w większości jest) w schemat dom +, świat -. Zatem mieści sie tu tułaczka, wygnanie, przymusowa ucieczka, a nade wszystko wola powrotu do opuszczonego w konieczności domu. Chęć powrotu do dawnej rzeczywistości stanowi tu podstawowy cel. Spójrzmy teraz głębiej w postać Księcia Zuko z pierwszych dwóch ksiąg cyklu o Avatarze. On, podobnie do Odyseusza, także jest ofiarą swojego fatum, podczas wojny zostaje wygnany z ojczystego Narodu Ognia przez okrutnego Ojca za przerwanie generałowi narodu podczas ważnej narady wojennej. Warunkiem wygnania i jedynym sposobem na odzyskanie utraconego honoru jest zabicie nowego Avatara. Tak zaczyna sie kilkuletnia tułaczka oraz walka o utracony honor księcia, który za wszelka cenę pragnie powrotu do ojczyzny.
Saturday, October 10, 2015
Alicante
Witaj Internecie,
Wybczcie, że tak dlugo nie pisałam. Szperałam dzisiaj w laptopie i znalazłam to: troche starszej daty ale mam nadzieję, że miło się będzie czytać.
Alicante to miasto turystyczne na wschodnim wybrzeżu Hiszpanii; plaże, słońce, hotele, turyści... takie miasto, do którego można pojechać na wakacje na tydzień, może dwa, poopalać się, pozwiedzać, popływać i wrócić spowrotem do szarej, zimnej rzeczywitsości. Ale co gdyby się w takim miejscu zatrzymać na troszkę dłużej? Zamieszkać, pochodzić do szkoły, pracy? Poznać je z trochę innej perspektywy; nie zabytków a ludzi? Co gdyby to ono stało się naszą rzeczywistością? Takie na ogół turystyczne miasto może skrywać wiele tajemnic.
Powiem tak, różnice między narodem Niemieckim a Hiszpańskim są ogromne: hiszpanie są duuużo bardziej zrelaksowani, chaotyczni i emocjonalni (taka atmosfera musi się jednak podobać bo znam wiele osób którym nie sprawiała by ona takiej frajdy jak mnie) ale przedewszystkim są bardzo otwarci co chyba najbardziej mnie zaskoczyło. N.p. w Niemczech jeśli znajdujesz się wsród nowo poznanych ludzi ciężko jest nawiązać z kimś kontakt bo wszyscy zachowują do siebie stosunkowo spory dystans. Z Hiszpanami tak nie ma; poznasz kogoś i za godzinę będziecie rozmawiać jak starzy dobrzy przyjaciele (amigos). Tak, niby się tego spodziewałam, dużo osób mi o tym mówiło i bywałam juz w takich 'turystycznych miejscowościach' w Hiszpani ale (tutaj można mi zaufać) podróżując jako 'turysta' bardzo ciężko się o tym przekonać na własnej skórze.
Ponieważ podczas mojej trzytygodniowej wizyty w Alicante kręciłam się głównie w kręgach międzynarodowych; mieszkałam u Niemieckiej rodziny i chodziłam do europejskiej szkoły, na początku nie miałam dużego kontaktu z Hiszpanami. Dopiero po mniej więcej tygodniu postanowiłam coś zmienić. W domu trenuje lekką atletykę i dlatego, że latem zbliżają się mistrzostwa Niemiec nie chciałam wyjść z formy, postanowiłam poszukać jakiejś drużyny lekkoatletycznej tam. Zapytałam więc nauczyciela WFu, który polecił mi (a raczej powiedział że jest on jedynym klubem lekkoatletycznym w mieście) klub 'Atletismo Alicante'. Już w następny wtorek poszłam więc wypróbować znalezisko. Wiedzialam, ze bede musiala przejsc przez proces przedstawiania sie i zrobienia pozytywnego pierwszego wrazenia, zwrocenia na siebie uwagi. Wiec, w samochodzie przerabialam sobie kilka razy scenariusz po españolsku. Zanim zdążylam przywitac sie z trenerem i wyglosic trenowane przedtem przedstawienie, dobiegly do mnie dwie osoby; dziewczyna i chłopak, Azul i Lucas "Hola, soy Lucas." "My name is Blue!" "Como te llamas?" "Nos han dicho que tu estas la nueva del intercambio. De que pais eres?" "Si necesitas alguna ayuda o tienes una pregunta...".
Musze przyznac na poczatku bylam w mocnym szoku. Kto ja? To do mnie? Napewno? Kiedy zaczelam treningi w niemczech minelo kilka ladnych tygodni zani ktokolwiek zaczal sie do mnie tak naprawde odzywac, myslalam ze tu bedzie podobnie. Bardzo sie jednak mylilam bo juz po godzinie treningu Azul i Lucas stali sie moimi najlepszymi przyjaciolmi w Alicante i mimo przeszkod jezykowych rozmawialismy jakbysmy znali sie od zawsze (troche po hiszpansku, troche po angielsku, troche po wlosku (Azul byla w polowie wloszka) i troche na migi). Zapomnialam o tym ze ja nie mowie po hiszpansku a oni zapomnieli, ze nie mowia po angielsku. Nie mialo to zadnego znaczenia. Od tego czasu staralam sie jak najczesciej chodzic na treningi. Tam uczylam sie najwiecej i o hiszpanach, i o hiszpani, i samego hiszpanskiego. Do tej pory mam kontakt z Azul i Lucasem a jesli kiedykolwiek znajde sie w Alicante, mam u nich dom. Tak samo jak oni u mnie :) dziala zasada "Mi casa es tu casa Amiga!".
Bo wlasnie tacy sa hiszpanie: otwarci, emocjonalni, smiali i troche szaleni. Mysle, ze bardzo duzo sie od nich nauczylam.
Dziekuje,
Wawavatarasta
Wybczcie, że tak dlugo nie pisałam. Szperałam dzisiaj w laptopie i znalazłam to: troche starszej daty ale mam nadzieję, że miło się będzie czytać.
Alicante to miasto turystyczne na wschodnim wybrzeżu Hiszpanii; plaże, słońce, hotele, turyści... takie miasto, do którego można pojechać na wakacje na tydzień, może dwa, poopalać się, pozwiedzać, popływać i wrócić spowrotem do szarej, zimnej rzeczywitsości. Ale co gdyby się w takim miejscu zatrzymać na troszkę dłużej? Zamieszkać, pochodzić do szkoły, pracy? Poznać je z trochę innej perspektywy; nie zabytków a ludzi? Co gdyby to ono stało się naszą rzeczywistością? Takie na ogół turystyczne miasto może skrywać wiele tajemnic.
Powiem tak, różnice między narodem Niemieckim a Hiszpańskim są ogromne: hiszpanie są duuużo bardziej zrelaksowani, chaotyczni i emocjonalni (taka atmosfera musi się jednak podobać bo znam wiele osób którym nie sprawiała by ona takiej frajdy jak mnie) ale przedewszystkim są bardzo otwarci co chyba najbardziej mnie zaskoczyło. N.p. w Niemczech jeśli znajdujesz się wsród nowo poznanych ludzi ciężko jest nawiązać z kimś kontakt bo wszyscy zachowują do siebie stosunkowo spory dystans. Z Hiszpanami tak nie ma; poznasz kogoś i za godzinę będziecie rozmawiać jak starzy dobrzy przyjaciele (amigos). Tak, niby się tego spodziewałam, dużo osób mi o tym mówiło i bywałam juz w takich 'turystycznych miejscowościach' w Hiszpani ale (tutaj można mi zaufać) podróżując jako 'turysta' bardzo ciężko się o tym przekonać na własnej skórze.
Ponieważ podczas mojej trzytygodniowej wizyty w Alicante kręciłam się głównie w kręgach międzynarodowych; mieszkałam u Niemieckiej rodziny i chodziłam do europejskiej szkoły, na początku nie miałam dużego kontaktu z Hiszpanami. Dopiero po mniej więcej tygodniu postanowiłam coś zmienić. W domu trenuje lekką atletykę i dlatego, że latem zbliżają się mistrzostwa Niemiec nie chciałam wyjść z formy, postanowiłam poszukać jakiejś drużyny lekkoatletycznej tam. Zapytałam więc nauczyciela WFu, który polecił mi (a raczej powiedział że jest on jedynym klubem lekkoatletycznym w mieście) klub 'Atletismo Alicante'. Już w następny wtorek poszłam więc wypróbować znalezisko. Wiedzialam, ze bede musiala przejsc przez proces przedstawiania sie i zrobienia pozytywnego pierwszego wrazenia, zwrocenia na siebie uwagi. Wiec, w samochodzie przerabialam sobie kilka razy scenariusz po españolsku. Zanim zdążylam przywitac sie z trenerem i wyglosic trenowane przedtem przedstawienie, dobiegly do mnie dwie osoby; dziewczyna i chłopak, Azul i Lucas "Hola, soy Lucas." "My name is Blue!" "Como te llamas?" "Nos han dicho que tu estas la nueva del intercambio. De que pais eres?" "Si necesitas alguna ayuda o tienes una pregunta...".
Musze przyznac na poczatku bylam w mocnym szoku. Kto ja? To do mnie? Napewno? Kiedy zaczelam treningi w niemczech minelo kilka ladnych tygodni zani ktokolwiek zaczal sie do mnie tak naprawde odzywac, myslalam ze tu bedzie podobnie. Bardzo sie jednak mylilam bo juz po godzinie treningu Azul i Lucas stali sie moimi najlepszymi przyjaciolmi w Alicante i mimo przeszkod jezykowych rozmawialismy jakbysmy znali sie od zawsze (troche po hiszpansku, troche po angielsku, troche po wlosku (Azul byla w polowie wloszka) i troche na migi). Zapomnialam o tym ze ja nie mowie po hiszpansku a oni zapomnieli, ze nie mowia po angielsku. Nie mialo to zadnego znaczenia. Od tego czasu staralam sie jak najczesciej chodzic na treningi. Tam uczylam sie najwiecej i o hiszpanach, i o hiszpani, i samego hiszpanskiego. Do tej pory mam kontakt z Azul i Lucasem a jesli kiedykolwiek znajde sie w Alicante, mam u nich dom. Tak samo jak oni u mnie :) dziala zasada "Mi casa es tu casa Amiga!".
Bo wlasnie tacy sa hiszpanie: otwarci, emocjonalni, smiali i troche szaleni. Mysle, ze bardzo duzo sie od nich nauczylam.
Dziekuje,
Wawavatarasta
Saturday, February 28, 2015
Społeczność Dyskusyjna ESF
Witaj Internecie!
So You think You have what it takes to become a Champion Debater?!...
Niedawno (pierwsze spotkanie odbyło się w zeszły czwartek) w naszej szkole utworzyła się grupa dyskusyjna. Wiem, na pierwszy rzut oka nie brzmi oszałamiająco, sama też nie miałam pewności czy chcę w takim czymś brać udział: nie lubię kłócić się z ludźmi.
Schodząc po schodach do auli przygotowywałam się na najgorsze; kilku uczniów wrzeszczących na siebie jak grupa wsciekłych fanow piłki nożnej. Szczerze to nie zupełnie wiem czemu... nie miałam dotychczas za dużo wspólnego z tego typu zajęciem z wyjąkiem debat w piątej klasie podstawówki. Cała klasa bardzo się nimi emocjonowała, i doprowadziły do kilku zawziętych bójek. W każdym razie, nie miałam na coś takiego ochoty ale uznałam, że warto spróbować.
Kiedy weszłam, leciała na dyskusja na temat gofrów i naleśników a potem dyskutowaliśmyco jest lepsze, tocosy czy buritos? Jednym słowem było baaaardzo fajnie, było dużo śmiechu, zabawy i naprawdę ciekawych, inteligentnych argumentów. W sumie to skojarzyło mi się bardziej z moim porjektem o retoryce niż z kłótnią. Perswazja i argumentacja górą!!!
Cieszę się że nie straciłam tej okazjii bo naprawdę było warto. Następne spotkanie we wtorek o 16:00 kto ma czas niech przyjdzie i zobaczy sam!!!
Wawavatarasta
So You think You have what it takes to become a Champion Debater?!...
Niedawno (pierwsze spotkanie odbyło się w zeszły czwartek) w naszej szkole utworzyła się grupa dyskusyjna. Wiem, na pierwszy rzut oka nie brzmi oszałamiająco, sama też nie miałam pewności czy chcę w takim czymś brać udział: nie lubię kłócić się z ludźmi.
Schodząc po schodach do auli przygotowywałam się na najgorsze; kilku uczniów wrzeszczących na siebie jak grupa wsciekłych fanow piłki nożnej. Szczerze to nie zupełnie wiem czemu... nie miałam dotychczas za dużo wspólnego z tego typu zajęciem z wyjąkiem debat w piątej klasie podstawówki. Cała klasa bardzo się nimi emocjonowała, i doprowadziły do kilku zawziętych bójek. W każdym razie, nie miałam na coś takiego ochoty ale uznałam, że warto spróbować.
Kiedy weszłam, leciała na dyskusja na temat gofrów i naleśników a potem dyskutowaliśmyco jest lepsze, tocosy czy buritos? Jednym słowem było baaaardzo fajnie, było dużo śmiechu, zabawy i naprawdę ciekawych, inteligentnych argumentów. W sumie to skojarzyło mi się bardziej z moim porjektem o retoryce niż z kłótnią. Perswazja i argumentacja górą!!!
Cieszę się że nie straciłam tej okazjii bo naprawdę było warto. Następne spotkanie we wtorek o 16:00 kto ma czas niech przyjdzie i zobaczy sam!!!
Wawavatarasta
Wednesday, January 28, 2015
Soundcloud
Witaj Internecie,
Jak wam się zaczął nowy rok? Jak minęły święta? Macie jakieś noworoczne postanowienia? Ja mam takie; sprawić by 2015 był jeszcze lepszy od 2014 (który serdecznie pozdrawiam, był na prawdę fajnym rokiem :)), słuchać więcej muzyki, pisać więcej wierszy i piosenek... Właśnie.. co do wierszy i piosenek...niedawno (cóż było to z rok temu ale wydaje mi się niedawno wiec niech będzie) robiłam internetowy konkurs o pisaniu piosenek. Był to na prawdę niesamowity kurs pełen dla mnie nowych odkryć pisarskich ale i muzycznych. Nie będę wam tu przynudzać o sylabach, zwrotkach, tonach i nutach ale jednym odkryciem na prawdę chętnie się podzielę. Mianowicie aplikacją Soundcloud.
Jest to darmowa aplikacja, lub storna internetowa (https://soundcloud.com/), na której można znaleźć najróżniejszą muzykę - od klasyki po nowości, remiksy i twórczość wschodzących gwiazd. Na początku używałam jej tylko i wyłącznie celem kursu. Co tydzień mieliśmy różne zadania (głownie polegające na napisaniu piosenki, wybraniu do niej muzyki (co było dla mnie piekielnie trudne) i nagraniu jej na Soundcloud. Później piosenka była przesłuchana i sprawdzona przez innych uczestników kursu (chyba że mój głos ich przedtem wszystkich wystraszył :P)), wykonywane przez nas właśnie tam. Dopiero niedawno chciałam odsłuchać jeszcze raz napisane dawniej piosenki i zdałam sobie sprawę z tego, jakie to fajne (osobiście uważam, ze jeśli chodzi o muzykę to nie dorasta Youtubeowi do pięt!), wiec odnowiłam profil i zaczęłam słuchać. Początkowo szukałam jednej piosenki, potem znajdując jedną przypadkowo natrafiałam na drugą aż robiło się z tego wielkie błędne koło. Teraz mam aktywny profil a moje wyszukiwania to za zwyczaj długie łańcuchy skojarzeń - odkryć i dalszych skojarzeń a czas leci jak zakręcony. Mogę tam spędzić cały dzień i wciąż wynajdywać nowa muzykę, znajdywać nowe inspiracje!
Jeśli jeszcze nie znacie Soundcloud to szczerze POLECAM!
Wawavatarasta
Jak wam się zaczął nowy rok? Jak minęły święta? Macie jakieś noworoczne postanowienia? Ja mam takie; sprawić by 2015 był jeszcze lepszy od 2014 (który serdecznie pozdrawiam, był na prawdę fajnym rokiem :)), słuchać więcej muzyki, pisać więcej wierszy i piosenek... Właśnie.. co do wierszy i piosenek...niedawno (cóż było to z rok temu ale wydaje mi się niedawno wiec niech będzie) robiłam internetowy konkurs o pisaniu piosenek. Był to na prawdę niesamowity kurs pełen dla mnie nowych odkryć pisarskich ale i muzycznych. Nie będę wam tu przynudzać o sylabach, zwrotkach, tonach i nutach ale jednym odkryciem na prawdę chętnie się podzielę. Mianowicie aplikacją Soundcloud.
Jest to darmowa aplikacja, lub storna internetowa (https://soundcloud.com/), na której można znaleźć najróżniejszą muzykę - od klasyki po nowości, remiksy i twórczość wschodzących gwiazd. Na początku używałam jej tylko i wyłącznie celem kursu. Co tydzień mieliśmy różne zadania (głownie polegające na napisaniu piosenki, wybraniu do niej muzyki (co było dla mnie piekielnie trudne) i nagraniu jej na Soundcloud. Później piosenka była przesłuchana i sprawdzona przez innych uczestników kursu (chyba że mój głos ich przedtem wszystkich wystraszył :P)), wykonywane przez nas właśnie tam. Dopiero niedawno chciałam odsłuchać jeszcze raz napisane dawniej piosenki i zdałam sobie sprawę z tego, jakie to fajne (osobiście uważam, ze jeśli chodzi o muzykę to nie dorasta Youtubeowi do pięt!), wiec odnowiłam profil i zaczęłam słuchać. Początkowo szukałam jednej piosenki, potem znajdując jedną przypadkowo natrafiałam na drugą aż robiło się z tego wielkie błędne koło. Teraz mam aktywny profil a moje wyszukiwania to za zwyczaj długie łańcuchy skojarzeń - odkryć i dalszych skojarzeń a czas leci jak zakręcony. Mogę tam spędzić cały dzień i wciąż wynajdywać nowa muzykę, znajdywać nowe inspiracje!
Jeśli jeszcze nie znacie Soundcloud to szczerze POLECAM!
Wawavatarasta
Sunday, November 23, 2014
Kto kolwiek???
Wieje tu samotny wiatr jak na pustyni. Mam wrażenie że tylko wawavatarasa wspaniała oraz zacatecas zobowiązująca tu cokolwiek postujemy... proszęęęę niech tu się zrobi trochę raźniej, napiszcie coś!
A może ja powinnam sama założyć bloga? Co myślicie?
Sunday, October 5, 2014
Ulubione piosenki (trochę mało oryginalny tytuł, wiem, no ale cóż)
Przesłuchiwałam dziś piosenki z komórki i wybrałam moje ulubione: większość to z tych najlepszych to Shaggy, Will.I.Am i Macklemore czyli głównie reggae i rap. Mam też kilka ulubionych piosenek, w których genialny jest tekst, takich jak (moja naaajulubieńsza) 'The Escape' / 'The Pina Colada Song' (wersja reggae z filmu o Walterze Mittym) i 'The Sun' Parlov Stelar.
Czy ktoś wpadł ostatnio na jakiś dobry kawałek? Liczę na komentarze bo ostatnio trochę tu pusto ;)
wawavatarasta
Czy ktoś wpadł ostatnio na jakiś dobry kawałek? Liczę na komentarze bo ostatnio trochę tu pusto ;)
wawavatarasta
Monday, September 29, 2014
Now you see me/ Iluzja
Co widać?
Wyobraź sobie, że jesteś jednym z najbardzej utalentowanych magików ulicznych w Nowym Jorku. Dostajesz kartę na której wyrysowany jest symbol istniejącej od wieków tajnej organizacji OKO. Ty, oraz trzech innych iluzjonistow o różnych specjalizacjach zostajecie wezwani przez nieznanego członka OKO, gotowego powierzyć wam zadanie, którego nikt dotąd nie miał odwagi się podjąć. Co dalej? Dowiesz się oglądając film "Iluzja" (tytuł oryginalny: "Now you see me")!!!
Miłej zabawy :)
wawavatarasta
Subscribe to:
Posts (Atom)